Aleksander Wierbil- "Odys z Bukowca"
Pierwszego kwietnia 2024 roku w wieku 93 lat zmarł Aleksander Wierbil, zwany „Odysem z Bukowca”. Tak jak homerycki heros, latami skazany był na tułaczkę z jednym pragnieniem w sercu- odnaleźć dom. Aleksander Wierbil był społecznikiem zaangażowanym przede wszystkim w upamiętnienie losu sybiraków skazanych na wysiedlenie przez władze ZSRR.
Aleksander Dowgiełło urodził się w Wilnie w 1931 roku jako piąte z sześciorga dzieci Sylwestra i Teofili z domu Możejko. Nie dane mu było długo przebywać w rodzinnym cieple. Po wczesnej śmierci obojga rodziców wraz z rodzeństwem trafił do sierocińca. Początkowo los sierot był znośny. Rodzeństwo nie zostało rozdzielone, odwiedzała je babka, dzieci miały co jeść i gdzie spać. Wybuch wojny jednak zmienił stan rzeczy. Sierotom w oczy zajrzał głód, w nieogrzewanych pomieszczeniach hulał wiatr, który wdarł się przez rozbite okna. Aleksandra przygarnął gospodarz, Józef Wierbil. Chłopiec pracował ciężko, ale nie chodził już głodny.
W 1944 roku tereny Wileńszczyzny zostały zagarnięte przez armię czerwoną. Józef Wierbil, Polak i majętny gospodarz, znalazł się pod obserwacją władz. Został przymuszony do oddania większości ziemi do kołchozu i gospodarowania na 5 ha najsłabszych gruntów. W nocy 25 marca 1949 roku do drzwi Wierbilów załomotali radzieccy żołnierze. Młody Aleksander wraz ze swoimi opiekunami został wywieziony na Syberię. Po ciężkiej, trwającej kilka tygodni podróży pociągiem trafili do miejscowości Gorochowa w obwodzie Irkuckim, gdzie zatrudnieni zostali w miejscowym kołchozie.
Dzięki pracowitości, oszczędności i chęci nauki zesłańcy zaczęli poprawiać swój los. Aleksander Wierbil dał się poznać jako zdolny mechanik, dzięki czemu awansował na kombajnistę, a następnie rachmistrza. Życie na Syberii było trudne, pełne wyrzeczeń i nieraz niebezpieczeństw. Tylko dzięki przytomności umysłu Aleksander Wierbil zawdzięczał, że nie zginął w pożarze. Uległ również wypadkowi, kiedy beczka z paliwem zmiażdżyła mu dłoń i na dwa miesiące trafił do szpitala.
Śmierć Stalina w 1953 roku przyniosła promyk nadziei dla zesłańców, jednak dopiero w 1956 roku pozwolono wywiezionym Polakom na powrót. Wierbilowie trafili do Żelichowa, gdzie Aleksander został traktorzystą w tamtejszym PGR. W 1959 roku ożenił się z Zuzanną Kurach, z którą doczekał się trójki dzieci.
W 1962 roku przeniósł się z rodziną na Śląsk. Zatrudnił się w kopalni „Mostrzenica”- najpierw jako zwykły robotnik, później, po ukończeniu odpowiednich kursów, jako technik strzałowy.
W 1973 roku Aleksander Wierbil z żoną i dziećmi brał udział w pikniku zorganizowanym z okazji święta gazety Trybuna Robotnicza. W czasie tego wydarzenia wygrał w loterii nowego Fiata 126p. Dzięki pieniądzom ze sprzedaży samochodu i oszczędnościom rodzina mogła zakupić dziesięciohektarowe gospodarstwo w Bukowcu pod Czarnkowem, gdzie pan Aleksander w końcu odnalazł swoje miejsce na ziemi, co zawsze przypisywał darowi opatrzności.
Rodzeństwo pana Aleksandra zostało w 1942 roku wywiezione z sierocińca do Niemiec. Po latach rodzina się odnalazła. Po najstarszym bracie, Edwardzie, wszelki słuch zaginął w czasie wojny. Ludwik ułożył sobie życie w Łotwie. Siostry Wandę i Alinę Aleksander Wierbil odnalazł dzięki pomocy Czerwonego Krzyża w 1959 roku- obie zamieszkały w Polsce. Najmłodszy z rodzeństwa, Tadeusz, gdzie zmarł w 1989 roku. Pan Aleksander zdołał go jeszcze odwiedzić przed jego śmiercią. Do swojego rodzinnego nazwiska nie mógł wrócić- pozostać musiał przy nazwisku przybranych opiekunów.
Aleksander Wierbil do końca pozostawał aktywnym człowiekiem. Był działaczem społecznym, któremu na sercu leżał los Sybiraków. Od 1989 roku był członkiem Związku Sybiraków w Pile. W roku 2000 wraz z ekipą TVP udał się na miejsce swojego zesłania jako bohater i narrator filmu dokumentalnego „W stronę Syberii”. Jest autorem książek i artykułów w których opisuje swoje przeżycia na Syberii. W 2005 roku z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego otrzymał medal Krzyża Zesłańców Sybiru. W latach 2010 – 2014 organizował zjazdy Sybiraków i uroczystości związane z odsłonięciem tablic pamiątkowych Golgoty Wschodu w okolicznych kościołach (Bukowiec – 2010, Czarnków – 2013). 1 marca 2013 roku otrzymał Srebrną Odznakę Honorową – Zasłużony dla Związku Sybiraków.
Do swoich ostatnich dni pracował. Spisywał wspomnienia, jakby na przestrogę dla przyszłych pokoleń, do czego prowadzi autorytarna władza dyktatorów. W swych ostatnich notatkach dostrzegał paralele między tym, co dzieje się w Ukrainie, a swoimi wspomnieniami z czasów tułaczki. Planował spotkania z młodzieżą. Był otwartym, życzliwym człowiekiem, ciekawym świata i ludzi. Kierował się mottem, słowami księdza Jana Chrapka: „Żyj tak, aby ślady twoich stóp znaczyły ciebie.” Miał życie trudne, pełne trosk i cierpień, ale dzięki wytrwałości, pracowitości i dzięki odrobinie szczęścia odnalazł to, czego pragnął najbardziej- swój spokojny dom.


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!